Czy Covid-19 jest faktyczną przyczyną zamykania obiektów noclegowych?

Każdy z Nas stara się przyjąć do wiadomości, że zamykanie obiektów noclegowych jest dla naszego wspólnego dobra. Jesteśmy wewnętrznie przekonani, że chodzi wyłącznie o nasze zdrowie i zmniejszenie liczby zachorowań. Wiele wskazuje na to, że nasze przekonania mijają się z faktami. Dlatego warto zapoznać się z tą publikacją, która w sposób merytoryczny przeprowadzi Nas przez prawdziwy obraz sytuacji i otworzy oczy na to co faktycznie się dzieje oraz pomoże zrozumieć czy Covid-19 jest faktyczną przyczyną zamknięcia obiektów noclegowych.

Co podpowiada zwykła logika (nie strach)?

Logika podpowiada nam w oczywisty sposób, że coś jest nie tak z zamknięciem obiektów noclegowych. Przecież nie przebywamy w nich bezpośrednio z innymi ludźmi, a jesteśmy w osobnym pomieszczeniu (pokoju, apartamencie, domku), które jest w czasie Covid-19, po każdych gościach, skrupulatnie sprzątane i dezynfekowane, bo chodzi nie tylko o Nasze zdrowie ale też o wizerunek obiektu, który na bardzo konkurencyjnym rynku nie mogłyby sobie pozwolić na jego utratę. W tym miejscu należy zauważyć, że sami goście zwracają na to uwagę przy wyborze noclegu, a podejmując decyzję często wybierają mniejsze, kameralne obiekty, które dbają o dezynfekcję pomieszczeń, co jest obserwowane przez wszystkich właścicieli obiektów od początku epidemii i często było powodem wielu artykułów prasowych.

Brak rzetelnych badań

Niestety mimo braku rzetelnych badań, logiki oraz jakichkolwiek przesłanek opartych o rzetelne dane, badania rząd wprowadził kolejne obostrzenia dla obiektów noclegowych (rozporządzeniami z 21 i 27 grudnia 2020), które tym razem de facto całkowicie pozbawiają możliwości wynajmu w miejscowościach turystycznych. Bezsprzecznym faktem jest, że opinie cenionych epidemiologów/ekspertów wskazują jednoznacznie, że obiekty noclegowe nie przyczyniają się do wzrostu zachorowań na Covid-19.

Warto zwrócić uwagę na ilość zachorowań latem, kiedy Polacy tłoczyli się na plażach, czy górskich miejscowościach turystycznych, a obiekty noclegowe działały w reżimie sanitarnym. W tym czasie doszło do minimalnego wzrostu zachorowań  mimo, że wielokrotnie pojawiały się obawy i opinie, iż otwarcie obiektów noclegowych przyniesie za sobą falę zachorowań. 

Poniżej przedstawiamy analizę wykonywaną  na podstawie danych pozyskanych z Obywatelskiego Projektu  Michała Rogalskiego, ze strony internetowej Starostwa Powiatowego w Jeleniej Górze i Badań o ruchu turystycznym przeprowadzonych przez firmę Selectivv na zlecenie Lokalnej Organizacji Turystycznej w Szklarskiej Porębie. 

Pełną analizę wraz z opracowywanym protokołem  „BEZPIECZNA GOŚCINNOŚĆ USŁUGOWA” – uniwersalny protokół sanitarny dla branży hotelarskiej” można obejrzeć pod adresem: https://www.facebook.com/PolskaIzbaHotelarzy/posts/196975265462816

Ważną, często pomijaną, informacją, jest ryzyko w grupie wiekowej podróżujących, którego praktycznie nie ma, ponieważ osoby najczęściej podróżujące nie znajdują się w strefie największego ryzyka, są to najczęściej osoby w wieku 25-45 lat. (dane, wykres)

Dlaczego obiekty noclegowe zostały zamknięte? 

Postarajmy się na to pytanie odpowiedzieć faktami.

W ogłoszonym 21 listopada przez premiera Morawieckiego planie “100 dni solidarności w walce z COVID-19” od samego początku było kilka sprzecznych ze sobą informacji. 

  1. 100 dni solidarności licząc od momentu ogłoszenia 21 listopada, kończy się, uwaga, w dniu 28 lutego 2020 roku – tak, dobrze widzicie, a nie jak błędnie sugerowano 27 grudnia, a obecnie 17 stycznia.
  2. Grafika prezentowana na konferencji informowała, że od 28 grudnia będzie strefa czerwona, a jeżeli spadną zachorowania do średniej tygodniowej na poziomie 9400 to zgodnie z prezentacją zostanie ogłoszona strefa żółta co oznaczałoby otwarcie obiektów noclegowych.

Poniżej grafika przedstawiona na konferencji o której mowa. Wyraźnie widać, że strefa żółta to 9400 zachorowań.

  1. Mimo przedstawionej przez rząd grafiki zapowiadającej możliwość stref czerwonej (możliwe podróże służbowe) lub żółtej (obiekty otwarte normalnie), ferie zostały skumulowane dla jednego terminu 4-17 stycznia 2020 ( koniec ferii to 58 dzień ze 100 dni zapowiadanych przez premiera Mateusza Morawieckiego). Zostało to zrobione w sprzeczności z grafiką pokazującą możliwe otwarcie gdyby udało się nam wejść do strefy żółtej.
  2. 27 grudnia średnia z tygodnia wstecz (wyliczona podstawie danych ze strony Ministerstwa Zdrowia) była na poziomie 7872 przypadków dziennie czyli umożliwiłaby wprowadzenie strefy żółtej (otwarcie obiektów) jak informował w listopadzie premier Mateusz Morawiecki.

Z tych informacji jasno wynika (skumulowane ferie, zamknięcie obiektów pomimo sprzecznej informacji na grafice, 100 dni solidarności), że od samego początku rząd miał w planach zamknięcie okresu zimowego, a ogłaszane przez rząd informacje są jedynie ich dawkowaniem aby znieczulić nas wszystkich na pełne zamykanie branży noclegowej/hotelarskiej. Z działań rządu wynika też, że obiekty noclegowe będą zamknięte co najmniej do końca lutego, a nie jak przedstawiono Nam w pierwszej fazie, że do 27 grudnia, a w kolejnej, że do 17 stycznia. Obie te informacje były od początku co najmniej wątpliwe. Również zakulisowe informacje, które docierają prywatnymi kanałami mówią o tym, że obiekty będą zamknięte co najmniej do 28 lutego 2021 roku. Problem polega na tym, że goście oraz branża muszą się tego domyślać, właściciele obiektów nie mogą niczego planować, a często myśląc pozytywnie wchodzą w coraz większe kłopoty finansowe – bez pomocy z tarcz 5.0 i 6.0 (stan na dzień pisania publikacji 28.12.2020) dla większości obiektów noclegowych, które działają pod PKD 55.20 i w wielu aspektach tarczy dotyczy to również PKD 55.10

Ostatnia wypowiedz Wiceminister rozwoju Olgi Semeniuk również potwierdza, że rząd ma zamiar zamknąć obiekty noclegowe na cały sezon zimowy: https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/kiedy-mozliwe-jest-zdejmowanie-obostrzen-wiceminister-rozwoju-zabrala-glos/dhw7l5z

Odrzucone propozycje organizacji pożytku publicznego

Stowarzyszenia, Izby hotelarskie w rozmowach z rządem proponowały różne rozwiązania aby otworzyć obiekty noclegowe. Między innymi został opracowany uniwersalny protokół sanitarny „Bezpieczna Gościnność Usługowa”, niestety rząd odrzucił te propozycje.

Niezrozumiałe działania polskiego rządu

Pomiędzy właścicielami obiektów oraz przedstawicielami branży coraz częściej rozmawia się o możliwych przejęciach obiektów noclegowych przez Polski Holding Hotelowy będący w 100 % własnością Skarbu Państwa, utworzony w 2018 roku (https://phh.pl/skarb-panstwa-tworzy-polski-holding-hotelowy/). Niezrozumiałe działania polskiego rządu, prowadzące do zintensyfikowania, a nie rozwiązywania problemów branży noclegowej, powodują, że widmo przejęć – upaństwawiania/nacjonalizowania branży staje się coraz bardziej realne.

Utrudnianie wypłacania odszkodowań dla przedsiębiorców

We wrześniu tego roku premier Mateusz Morawiecki złożył w Trybunale Konstytucyjnym wniosek, który może uniemożliwić przedsiębiorcom pozwy o odszkodowania za straty, jakie ponieśli w czasie lockdownu.

Chodzi o zbadanie zgodności art. 417(1) § 1 Kodeksu cywilnego. Przepis ten przewiduje, że każdy może żądać naprawienia szkody wyrządzonej przez wydanie aktu normatywnego w ramach niezgodnego z prawem działania lub zaniechania organu władzy publicznej (tzw. bezprawie legislacyjne).

Informacje te podaje Rzeczpospolita: https://www.rp.pl/Firma/312239964-Koronawirus-hotelarze-szykuja-akcje-masowych-pozwow-przeciwko-Skarbowi-Panstwa.html

 

Brak regulacji pozwalającej wstrzymać spłaty kredytów branży noclegowej

Spora liczba obiektów noclegowych kredytuje swój rozwój. W obecnej sytuacji nie mają z czego spłacać kredytów, ponieważ Rząd nie uregulował tej kwestii w żaden sposób. Gdyby udało się zatrzymać spłaty przenosząc je na czas po ustabilizowaniu się sytuacji, można by uratować wiele obiektów noclegowych. 

Brak pomocy od Państwa gwoździem do trumny

Mimo zapewnień ze strony rządu, że wszyscy otrzymają pomoc z tarczy 6.0, nie jest to prawdą. Tarcza 6.0 nie przewiduje pomocy dla PKD 55.20 (pod którym zarejestrowane jest większość obiektów noclegowych), a PKD 55.10 (pod którym działają najczęściej hotele) jest traktowane po macoszemu.

Media głównego nurtu skupione na pokazywaniu skandalu, a nie problemu

Wiele mediów nie analizuje sytuacji, zamiast tego w pierwszych dniach zamknięcia branży noclegowej na jesieni, gdy mogliśmy poruszać się biznesowo na oświadczenia, pokazywały obraz właścicieli obiektów jako oszustów/kombinatorów, którzy wpuszczają gości bezprawnie. 

Media nie zajmują się tak skrupulatnie branżami, w których faktycznie dochodzi do zakażeń, a te branże są nadal otwarte jak choćby gabinety kosmetyczne, salony fryzjerskie, czy taksówki na które nikt nie zwrócił uwagi, a przecież kubatura w samochodzie osobowym jest na tyle mała, że do zakażenia może dojść nawet przy założonych maseczkach, nie mówiąc już o tym, że klamki nie są dezynfekowane po każdym kliencie, a taksówkarz nie prosi o dezynfekcję rąk. To tylko przykład wybiórczych przepisów, które nie obejmują branż, które w sposób oczywisty narażają nas na duże ryzyko zakażenia i powinny być bezwzględnie zamknięte.

Dzieje się tak zapewne dlatego, że nacisk społeczny wywołany epidemią Covid-19 nie pozwala na racjonalne podejście do sprawy. 

 

Amerykańskie dane z telefonów komórkowych 

Dociekliwi zwrócą uwagę, że zabrakło w tym momencie merytorycznego argumentu, przecież rząd musiał oprzeć swoje decyzje, o jakieś badania, o cokolwiek, to niemożliwe aby rząd działał w ciemno, ma swoich doradców itp. 

Wyjaśnijmy. Rząd w swoich materiałach na stronie planu “100 dni solidarności w walce z COVID-19 https://www.gov.pl/web/koronawirus/100-dni-solidarnosci-w-walce-z-covid-19 odwołuje się do badań (a raczej danych z telefonów komórkowych) z terenu USA https://www.nature.com/articles/s41586-020-2923-3

Amerykańskie dane z telefonów komórkowych na których opierał się polski rząd (i pewnie nie tylko polski) przy podejmowaniu decyzji o zamknięciu obiektów noclegowych, to logowania telefonów zakażonych osób od 1 marca do 1 maja 2020 r. z początku pandemii. Te dane mówią jedynie, gdzie zakażone osoby przebywały najdłużej, a nie gdzie doszło do zakażenia. To powoduje, że dane te są zupełnie nieprzydatne i są raczej ciekawostką niż jakimkolwiek argumentem. Aby móc stwierdzić, że do zakażeń doszło w danych miejscach, czy jakichkolwiek innych, należałoby dysponować danymi, które na to jednoznacznie wskazują, a nie danymi, które przypuszczają, że w tych miejscach mogło dojść do zakażenia.

To niemożliwe, nie ma takich danych, które mogłyby jednoznacznie wskazać, że hotele są obarczone dużym ryzykiem zachorowań? 

Tak, nie ma żadnych jednoznacznych badań ani nawet danych, które mogą wskazywać na zwiększenie zachorowań przy otwartych obiektach noclegowych. Są za to logiczne przesłanki, dotychczasowe obserwacje i opinie epidemiologów, stanowiące o tym, że w obiektach noclegowych nie dochodzi do zwiększonej liczby zachorowań. Wobec powyższego można z całą pewnością stwierdzić, że obiekty noclegowe zostały zamknięte tylko w oparciu o rekomendacje osób pracujących z rządem, a rzekome “amerykańskie badania” (dane z telefonów) są jedynie kiepskim podparciem dla tezy o rzekomych zwiększonych zachorowaniach w obiektach, aby wyglądało to na racjonalną decyzję rządu. 

Należy zwrócić uwagę, że dane amerykańskie to dane z dużych miast, Waszyngtonu, Chicago, Nowego Jorku, a nie miejscowościach kurortowych i górskich gdzie ludzie przebywają w większości w dużych i przewiewnych przestrzeniach, a obiekty noclegowe są często dużo mniejsze, kameralne. Dodatkową informacją, która może zobrazować niemożliwość ich stosowania będzie na pewno liczba wyjazdów wewnętrznych. Amerykanin podróżuje średnio 7 razy w ciągu roku. W porównaniu Polak średnio w ciągu roku wyjeżdża 1,3 raza, czyli niewiele ponad 1 raz. Można powiedzieć, że Amerykanie są w ciągłej podróży w stosunku do Nas, Polaków, ponieważ my wyjeżdżamy raczej raz w roku o ile wyjeżdżamy, bo zapewne ta statystyka mówi nam, że wiele osób zupełnie nie korzysta z bazy noclegowej. Gdyby przyjąć, że jest małe ryzyko zakażeń w hotelach (którego nie potwierdzono), to mała częstotliwość podróży z pewnością zmniejsza to ryzyko wielokrotnie.

Hotele w Stanach Zjednoczonych otwarte przez całą pandemię

Mimo iż rząd Polski zamykając obiekty noclegowe powołuje się na dane z telefonów komórkowych pochodzących z USA, ten kraj nie zamknął hoteli. Były one czynne przez cały czas jej trwania i są czynne do dziś.
https://www.e-hotelarz.pl/artykul/72412/wyniki-hoteli-w-szczycie-pandemii-czyli-jak-to-wyglada-w-usa/

Standardy czystości w dobie Covid-19

Przy okazji należy zwrócić uwagę, że w obiektach noclegowych z powodu epidemii standardy czystości zostały wyśrubowane tak samo jak szpitalne. Podczas pandemii dezynfekcja: pokoi, pomieszczeń wspólnych, powierzchni płaskich i poziomych jest bardzo pilnowana. Wiele z obiektów posiada certyfikaty wdrożenia takich procedur. Żaden z obiektów noclegowych nie może sobie pozwolić na jakiekolwiek zachorowanie na jego terenie z uwagi na potencjalną możliwość zamknięcia obiektu.

Obiekty noclegowe są bezpieczne, w przeciwieństwie do: galerii handlowych, sklepów, restauracji, taksówek, usług kosmetycznych, pracy w biurach, zakładach produkcyjnych (gdzie nie nosi się maseczek). Mimo to wszystkie inne branże, gdzie faktycznie dochodzi do zakażeń działają lub są otwierane (galerie przed świętami), a obiekty noclegowe są zamknięte. 

Jak informuje Gazeta Wyborcza: Immunolog i ekspert w dziedzinie zdrowia publicznego dr Paweł Grzesiowski jest zdania, że podejmowane przez rząd decyzje o kolejnych obostrzeniach „są bardziej emocjonalne, niż racjonalne”. Według niego zamykanie sklepów czy hoteli nie jest kluczowym rozwiązaniem w walce z epidemią, ponieważ „większość zakażeń odbywa się w domach”.

Współpracując nad procedurami “Bezpiecznych procedur sanitarnych” z immunologiem i wirusologiem Pawłem Grzesiowskim potwierdzono, że zakażenia w hotelach jest praktycznie niemożliwe. Zakażenie są tylko możliwe w skupiskach ludzkich – potwierdza Adam Latek CEO Latek Hotels. 

 https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,173952,26481919,dr-pawel-grzesiowski-o-obostrzeniach-to-decyzje-emocjonalne.html

Z kolei Rzeczpospolita informuje: Dr Paweł Grzesiowski, ekspert ds. profilaktyki zakażeń mówił w TVN24, że „nie rozumie racjonalności” obostrzeń zapowiedzianych przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego 17 grudnia. – Wolałbym, żeby to zostało wyjaśnione – dodał.

https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/201219453-Koronawirus-Dr-Pawel-Grzesiowski-o-rezimie-narodowej-kwarantanny-Moze-rzad-ma-nieznane-dane.html

—-

Niniejsza publikacja powstała w oparciu o ogólnodostępne rzetelne informacje znajdujące się w szumie informacyjnym jakiego dziś doświadczamy. Zostały one zebrane i uporządkowane aby każdy samodzielnie mógł wyrobić sobie zdanie na temat słuszności zamykania obiektów noclegowych.

 

 

Wspomóż naszą akcję poprzez udostępnienie publikacji na swoim profilu lub fanpage obiektu noclegowego

Możesz również przeznaczyć parę złotych abyśmy mogli docierać do większej ilości ludzi, wystarczy niewielka wpłata np. 10 zł za pośrednictwem serwisu Zrzutka.pl: https://zrzutka.pl/xhyz3c

Zobacz jak to zrobić najlepiej: https://bezpieczne-noclegi.pl/mam-dosc-chce-pomoc/

Partnerzy wspierający akcję

logoiggbnm
125354988_2009075035894812_4847125122471309221_o
grupapoduszka-logo-1024x392
stowarzyszenienajmu
logo-pih-800
1609860346583

Dodaj komentarz